środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział XIV

-Podoba ci się?- zapytał tata. Był bardzo ciekawy mojej reakcji.
-Jest idealny- szepnęłam i weszliśmy do środka. W przedpokoju przywitała mnie błękitna barwa ścian. Na drewnianej podłodze leżał mały, granatowy dywan, a w rogu stała szeroka szafa. Zdjęłam buty i poszłam w głąb domu. Długi korytarz prowadził do kilku pomieszczeń, natomiast na jego końcu stały szklane schody.
-Te pierwsze drzwi są od salonu- powiedział ojciec wskazując na białe drzwi.- Tu jest łazienka, tam kuchnia i mój gabinet. Tamtędy wychodzi się na taras. Chodź na górę pokażę ci twój pokój.
Idąc schodami przyglądałam się gołym ścianom, które pomalowano na zielono. Było całkiem przytulnie.
Na górze były trzy pokoje- toaleta, sypialnia i mój pokój.
-Wejdź- wskazał na czarne drzwi.
Popchnęłam je i weszłam do pokoju. Był po prostu przepiękny. Dwie czarne i dwie białe ściany tylko czekały na to, by coś ma nich wymalować. Pod oknem stało duże łóżko z ciemnego drewna. Obok ogromna szafa i biurko. Dalej dwoje drzwi- jedne szklane prowadzące zapewne na balkon, a drugie szare.
-Tam zrobiliśmy ci jakby pracownię- szepnął tata kładąc mi rękę na ramieniu. Wzruszyłam się- po tym co mu zrobiłam on i tak mnie kochał.
Weszłam do pomieszczenia, gdzie stała sztaluga, farby, spreje, szablony i wiele innych potrzebnych mi narzędzi. Było po prostu fantastycznie. Postanowiłam zobaczyć balkon. Otworzyłam drzwi i przekroczyłam próg. Balkon był dość duży. Było tam wiele kwiatów oraz dwa krzesełka i stolik.
-Dziękuję ci tato- powiedziałam przytulając go.- Dziękuję ci za wszystko. Za to, że mi wybaczyłeś i tyle dla mnie zrobiłeś. Kocham cię.
-Ja ciebie też skarbie- szepnął nieco skrępowany. Po chwili zostawił mnie samą, żebym mogła się dokładnie rozejrzeć. Było tu wiele moich rzeczy z poprzedniego domu. Wszystkie moje buty i ubrania. Pamiątki z wakacji i dzieciństwa. Fotografie rodzinne i różne dokumenty oraz świadectwa. Czułam się jak u siebie.
Byłam szczęśliwa.
Usiadłam przy biurku i spojrzałam na korkową tablicę nad białą kanapą- była pusta. Musiałam coś narysować i przyczepić, aby zrobiło mi przyjemniej. Domyśliłam się też, iż Rebbeca (miłośniczka sztuki) poprosi, bym namalowała coś do powieszenia w mieszkaniu. Trzeba będzie jej jakoś podziękować, pomyślałam.
Wyszłam z pokoju i poszłam w kierunku sypialni. Ten pokój był naprawdę ładny- panował w nim spokój. Ściany były wyłożone kremową tapetą, a podłoga białymi panelami, Wielkie łoże małżeńskie stało po środku i pościelone było prześcieradłem w gepardzie cętki. Z sufitu zwisał ciężki kryształowy żyrandol. Na małych etażerkach leżały świece zapachowe. Rebecca od zawsze była romantyczką i to zapewne ona czuwała nad wystrojem całego domu.
Dalej poszłam do łazienki. Ta została zrobiona w kolorze błękitu. Dwa duże okna przysłonięte były roletami co dawało ciekawe zacienienie całemu pomieszczeniu. Obok wanny stał prysznic i toalaeta, a dalej umywalka i spore lustro. W powietrzu unosił się przyjemny zapach.
Zeszłam schodami w dól i wtedy zobaczyłam malutkiego słudziutkiego szczeniaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz