wtorek, 28 maja 2013

Może w wakacje...

Wybaczcie brak wpisów, ale ostatnio mam masę spraw na głowie. Wielkimi krokami zbliża się koniec roku szkolnego i trzeba brać się do roboty. Myślę, że w wakacje będę mieć więcej czasu i wtedy coś się tu rozkręci, ale na razie nie dam rady pisać. Można powiedzieć że blog zostaje zawieszony, jednak na krótko. ;) Mam już mniej więcej opracowany pewnie scenariusz losów Alice, więc proszę o cierpliwość. Wkrótce do Was wrócę. :**

 Macie śliczną foteczkę Katniss Everdeen <33
                                                                                        Do zobaczenie wkrótce
                                                                                                                  byBellaaa :**

piątek, 17 maja 2013

Przerwa

Wybaczcie mi moją ostatnią nieobecność, ale nie było mnie w kraju. Wyjechałam na wymianę szkolną do Słowenii i nawet nie zdążyłam Was uprzedzić. Postaram się to wszystko jednak nadrobić i już piszę kolejny rozdział. Powiem Wam tylko, że akcja dopiero się rozkręca. Będzie się działo! Z początku życie naszej Alice stanie do góry nogami, będzie jak zły sen, lecz wkrótce zza chmur wyjdzie słońce. Ale kto okaże się wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? Niedługo to się okaże. =^.^=



Dodatkowo nutka na dziś. :** Alexandra "Nigdy nie będę twoją" to utwór, który uwielbiam śpiewać. Zachęcam do odsłuchania. d*-*b http://youtu.be/eWeDfBHzC4Q

Rozdział II

Kiedy dotarłam na oddział na którym leżała mama było chwile po 15. Gdy ją zobaczyłam nieprzytomną na białym łóżku o mal nie zemdlałam. Ze strachu musiałam usiąść na krzesełku przed salą urazową. Nadal nie wiedziałam co jej jest i co dokładnie się wydarzyło. Ciągle zdenerwowana podeszłam do kontuaru na środku korytarza i zagadnęłam pielęgniarkę.
-Przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć co z moją mamą- powiedziałam słabym głosem. Starsza kobieta spojrzała na mnie z troską, po czym odpowiedziała mi pytaniem:
A jak się mamusia nazywa, co?
-Margaret Mydholn. Ja jestem jej córką. Jakieś pół godziny temu dostałam telefon, że miała wypadek i miałam się tu zjawić. Proszę, niech mi pani powie jak do tego doszło i co jej dolega?
-No cóż, pani Mydholn przyjechała do nas z poważną raną na głowie- powiedziała, a mnie do oczu napłynęły łzy.- Z początku udało się opanować sytuację i pani mama była przytomna. Niestety nagle, najprawdopodobniej z powodu dużej utraty krwi, straciła ona przytomność. Na razie jej stan jest stabilny, ale nie wygląda to dobrze. Wiem tylko tyle, że została potrącona przez tir. Trzeba będzie jeszcze zrobić prześwietlenie i kilka badań.
-A czy mogę teraz do niej wejść?- zapytałam cicho.
-Myślę, że tak. Nie martw się i nie płacz, dziecko- pielęgniarka podała mi chusteczkę, widząc jak łzy spływają mi po policzkach.- Wszystko będzie dobrze. Mama ma tu wspaniałą opiekę.
Weszłam do sali nr 11 i podeszłam do łóżka mamy. Widząc ją w takim stanie (z bandażem na głowie oraz rurkami przy nosie) poczułam potworny lęk, że ją stracę. Na tę myśl rozpłakałam się na dobre. Nawet nie zauważyłam kiedy do pokoju wszedł lekarz w towarzystwie dwóch młodych pielęgniarek.
-Dzień dobry- usłyszałam ciepły głos mężczyzny.- Pani z rodziny?
-Tak. Ja jestem córką- wychrypiałam. Przez łzy wyglądałam zapewne strasznie.
-Rozumiem. Teraz musimy zabrać twoją mamę na badania. Sprawdzimy czy nie ma połamanych kości. Niestety, ale będziesz musiała zaczekać, a to może potrwać. Może zadzwoń po kogoś? Twój tata wie już o wszystkim?
-Moi rodzice rozwiedli się. Tata o niczym nie wie.
-Aha- powiedział nieco zmieszany.- Tak czy siak musisz zaczekać albo na korytarzu, albo w kawiarni. Myślę, że badania potrwają około godziny.
-Dobrze. To ja w takim razie wyjdę się przewietrzyć i zaraz wrócę- wyszłam oglądając się kilka razy. Na zewnątrz otrzeźwiło mnie świeże powietrze. Usiadłam na jakiejś ławce, żeby wszystko przemyśleć. Mama miała wypadek i nie wiadomo co teraz będzie. Będę się musiała nią zająć. Ta myśl mnie przerażała.
Przyglądałam się kwitnącej trawie i drzewkach, na których pojawiły się pierwsze listki. Wiosna, po prostu wiosna. Siedząc stwierdziłam, że warto jednak do ojca zadzwonić. Wyciągnęłam telefon i wystukałam jego numer. Odebrał po trzecim sygnale.
-Cześć córeczko. Co tam?
-Hej. Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Otóż mama miała wypadek. Jestem z nią w szpitalu, ale nie wygląda to dobrze.
-Co? Jaki wypadek? Co jej dokładnie jest?- naprawdę się przestraszył. Trochę mnie to zdziwiło.
-Jakiś tir ją potrącił, ale nie znam szczegółów. Bardzo się boję i chciałabym żebyś tu przyjechał, możesz? Proszę, ja nie chcę zostać tu sama a teraz zabrali ją na jakieś badania.
-Dobrze poczekaj na mnie przy wejściu, już jadę- rozłączył się. Nie mogłam zrozumieć dlaczego tak szybko zareagował. Podeszłam do wejścia i tam zaczekałam na ojca.
Nie minęło 10 minut, a czarne BMW stanęło na parkingu.
-Cześć córeczko- krzyknął tata. Podszedł do mnie i pocałował w czoło.- Chodź trzeba zobaczyć co się tam dzieje.
Zaprowadziłam tatę do pielęgniarki, z którą wcześniej rozmawiałam.
-Dzień dobry. Nazywam się Jack Evas. Proszę mi powiedzieć jak wygląda stan pani Mydholn- kobieta spojrzała na niego ze zdziwieniem.
-Ten Jack Evans? Ten słynny aktor?- nie mogła uwierzyć własnym oczom, ale nie myliła się. Mój tata był z zawodu aktorem i grał w kilku filmach. Obecnie podbijał serca jakichś lasek rolą w nowym serialu.
-Tak ten, ale proszę niech mi pani powie co się dzieje z panią Mydholn- ojciec nie miał humoru na pogadanki o swoim życiu i sławie.
-A kim pan jest dla naszej pacjentki? Niestety nie wolno mi zdradzać takich informacji ludziom z zewnątrz.
-Ja jestem jej byłym mężem.
-Przykro mi, jednak nic nie mogę panu powiedzieć. Chociaż powinien pan przygotować dziewczynkę na najgorsze, bo nie za ciekawie to wygląda.- Kiedy to usłyszałam łzy pociekły mi po policzkach, a po chwili zemdlałam.