-Po co tu przyszliśmy- spytałam, zerkając na Bretta. Wyciągnął z kieszeni trzy markery, czarny, czerwony i niebieski.
-Oznaczymy teren- zaśmiał się. Przyglądałam mu się ze zdziwieniem, nie bardzo wiedząc co miał na myśli.
-A tak dokładnie? Możesz mi wyjaśnić, co mam zrobić?- zapytałam, gdy wręczył mi czerwony pisak.
-Musisz oznaczyć jakoś to miejsce. Zostawić po sobie ślad, pamiątkę.
Podszedł do brudnej ściany i podpisał się na niej swoim imieniem. Dopisał datę i zabrał się za robienie jakiego obrazka. Obserwowałam to co robił, by po chwili zrobić to samemu. Narysowałam małą nutę, obok której zapisałam datę i swoje imię. Uśmiechnęłam się i dorysowałam kilka innych nut. Odepchnęłam się od zimnej ściany i zdziwiona musiałam przyznać, że całkiem ciekawie mi to wyszło.
-Wow- skomentował mój przyjaciel.- Jak to piosenka? Nie wiedziałem, że znasz na pamięć cały zapis muzyczny.
-Bo nie znam- szepnęłam i spuściłam wzrok. Poczułam ciepło na policzkach, więc szybko odwróciłam głowę.- Teraz to napisałam...
-Komponujesz?- jego głos przepełniony był podziwem. Zarumieniłam się jeszcze bardziej.- Muszę spróbować to zagrać.
-Na czym grasz?- odważyłam się podnieść na niego wzrok. Uśmiechał się do mnie serdecznie.
-Na gitarze. Jo mnie nauczyła.
-Super.
-Jak chcesz to mogę ci pokazać kilka podstawowych chwytów. Ale zaczekaj...- urwał i zamyślił się.
-Ale co?
-Skoro tak dobrze znasz się na muzyce, to chyba też grasz na jakimś instrumencie, co?
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Pozornie proste pytanie, było dla mnie bardziej skomplikowane. Usiadłam na asfalcie i oparłam się plecami o ścianę.
-Alice, grasz na czymś?
-Umiem grać na fortepianie, ale nie śmiej się ze mnie to dla snobów- powiedziałam cicho. Tak naprawdę kochałam grę na fortepianie, jednak od lat już tego nie robiłam. Dawno temu to była moja pasja. Pozwalała mi się wyciszyć, a przy okazji była to jakaś rozrywka.
-To nie prawda- zaczął, lecz szybko mu przerwałam.
-Ja śpiewam.
Brett usiadł naprzeciwko mnie i spojrzał na mnie zaciekawiony. Było to dość krępujące.
-To nic takiego. Nie jestem jakoś specjalnie uzdolniona- wymamrotałam.
-Malujesz, rysujesz, grasz na fortepianie, a do tego śpiewasz?- zapytał z niedowierzaniem. Moje możliwości mierzyły dosyć wysoko, jeszcze o tym nie wiedział.
-Zgadza się- szepnęłam.
Siedzieliśmy w milczeniu przez kilka minut. Chłopak lustrował moją twarzy, podczas gdy ja skupiłam się na swoich sznurówkach. Nagle stały się niesamowicie interesujące...
-Zaśpiewaj mi coś- poprosił Brett.
-Lepiej nie- pokręciłam głową. Nienawidziłam zwracać na siebie zbędnej uwagi. Czułam się nieswojo, kiedy wszyscy mnie obserwowali.
-Proszę.
-Nie.
-No, proszę.
-Nie.
-Oj, no zgódź się! Tylko chwilkę.
-Nie.
Taka wymiana zdań mogła trwać wiecznie, ale byłam nieugięta. Niestety, jak chłopak zbliżył się do mnie, a jego oczy zajrzały głęboko w moje moja silna wola zniknęła.
-Ughh, niech ci będzie- mruknęłam.
Tryumfalny uśmiech zawitał na jego twarzy. Przymknęłam powieki i zaczęłam swój mały występ.
It's been said and done
Every beautiful thought's been already sung
And I guess right now here's another one
So your melody will play on and on
With the best of 'om
You are beautiful
Like a dream come alive, incredible
A centerfold, miracle, lyrical
You saved my life again
And I want you to know baby
I, I love you like a love song baby
-Jesteś niewiarygodna- szepnął mi do ucha. Zadrżałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Brett wstaje. Podał mi dłoń i pomógł wstać.
-Chodź, idziemy na koktajle. Ja stawiam- powiedział.
Podniosłam torebkę i ruszyliśmy w stronę błyszczącego szyldu, zapraszającego na kawę i ciastko. Odwróciłam się, żeby ostatnio raz spojrzeć na nasz "pamiątki". Mrużąc oczy dojrzałam, że obok podpisu Bretta, było serduszko z moimi inicjałami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz